Nedim Useinow
Menim Ukrainam

Nedim Useinow

21 sierpnia 2021

Menim Ukrainam

Urodziłem się w Uzbekistanie w deportacji, na którą mój naród skazał Stalin w 1944 roku. Odebrał w ten sposób dziadkom i rodzicom ojczystą ziemię, której nigdy nie zastąpił już ani Uzbekistan ani cały ZSRR. Bo kolejne pół wieku przodkowie starannie pielęgnowali w zbiorowej świadomości narodu obraz sowieckiego “Imperium zła” i przywiązanie do idei powrotu (“avdet”) jako celu nadrzędnego.

Rozpad ZSRR przerósł oczekiwania ruchu narodowego Tatarów Krymskich, doprowadzając między innymi do powstania niepodległej Ukrainy, w której składzie znalazł się Krym. Okazało się bowiem, że oprócz powrotu do historycznej ojczyzny dostaliśmy szansę udziału w budowaniu własnego państwa. Ten tylko wie jakie to szczęście mieć własny kraj i czuć się jego współgospodarzem kto go stracił na długo. Tak jak pokolenia Tatarów Krymskich i Ukraińców, które dekadami walczyły o suwerenność państwa ze wspólnym wrogiem. Dopiero połączonymi siłami – począwszy od zrywów niepodległościowych w latach 1917-1921 i współpracy Centralnej Rady z Dyrektoriatem poprzez kooperację ruchów dysydenckich, której symbolicznymi przedstawicielami byli Hryhorenko i Dżemilew, skończywszy na bliskich kontaktach Ruchu z Medżlisem w latach 90. minionego wieku – udało się skutecznie umacniać niepodległość Ukrainy i zapewnić Krymowi bezpieczną przystań, a Tatarom – poczucie bycia gospodarzami we własnym domu.

Seminarium poświęcone współpracy polskich i krymskotatarskich organizacji pozarządowych czerwiec 2005 – Krym, Ukraina

Kiedy w 2001 roku opuszczałem rodzinny dom by podjąć studia w Polsce i zostać tu na dłużej, byłem już świadomym Ukraińcem, a ta moja obywatelska tożsamość raczej wzbogacała etniczną przynależność do narodu krymskotatarskiego. Minęła tylko dekada od masowej repatriacji Tatarów Krymskich do historycznej ojczyzny w latach 1989-1991, ale ten czas wystarczył, żeby wychować pierwsze pokolenie młodych ludzi, dla których Krym to była i jest Ukraina. W kolejnym dziesięcioleciu pojawiła się generacja urodzonych w wolnym kraju obywateli, a Kijów, naturalnie, był ich stolicą. Setki lat niewoli rosyjskiej i sowieckiej nie wystarczyły Moskwie by nas złamać, 20 lat w wolnej Ukrainie podbiły nasze serca, myślę, na zawsze.

Proces odrodzenia kulturowego i politycznego Tatarów Krymskich przerwała rosyjska okupacja, która rozpoczęła się w 2014 roku. I choć agresja Kremla nie stała się nowością a raczej kolejnym dowodem chęci unicestwienia naszej państwowości, ostatecznie zbliżyła do siebie Tatarów i Ukraińców. Uświadomiła, że w pojedynkę mogą wiele, ale tylko razem są w stanie osiągnąć wszystkie cele: utrzymać suwerenność państwa, rozbudować demokrację i zapewnić sobie dobrobyt.

Kiedy oglądam jak po Chreszczatyku maszerują ukraińscy żołnierze na oczach wiwatującego tłumu a w niebie nad Kijowem od kilku dni nie cichnie huk bojowych samolotów, które ćwiczą przed kolejną Paradą Niepodległości, odczuwam dumę i radość. Wzmacnia się wiara w pokonanie trudności, problemów i słabości młodej demokracji.

Gdziekolwiek mnie los zawiedzie, będę taką moją Ukrainę wspierać i promować.

Spotkanie Mustafy Dżemilewa z przedstawicielami polskich organizacji pozarządowych tuż przed otrzymaniem Nagrody Solidarności, Warszawa, 3 czerwca 2014 r.

Chciałabym także zachęcić wszystkich tych, którym Ukraina nie jest obojętna, których zachwyciła czy wzruszyła, aby zechcieli podzielić się z innymi swoimi emocjami w 25 rocznicę jej niepodległości!